niedziela, 21 sierpnia 2016

Zapraszam do Parapet Cafe

He he... jestem w trakcie małego liftingu kuchni i już mi obrzydło malowanie szafek, więc dla odmiany postanowiłam ubrać w lnianą zazdrostkę kuchenne okno. To nic, że wszystko leży rozbabrane, ale okno jest zrobione. Marzyło mi się by wyglądało jak w starej paryskiej kafejce. Daleko mu jednak do tego, bo cudu z oknem w bloku nie da się zrobić - nie ten budynek, nie to okno, nie to miasto :))) Ale mój niezawodny w sprawach niecierpiących zwłoki mąż (zdobycie odpowiedniego karnisza zazdrostkowego to przecież sprawa niecierpiąca zwłoki... gardłowa...), stanął na wysokości zadania i stworzył mi taki malutki, delikatny, udający stary, nawet małe żabki odpowiednio postarzył i całość fajnie współgra. I nikt takiego nie ma :) Zawiesiłam zazdrostkę i z okazji inauguracji mojej Parapet Cafe upiekłam torcik, zapraszam na małe co nieco. Jeśli macie ochotę wpadajcie, kuszę  niskimi cenami:))















Ostatnio pracowałam nad imitacją,bo to tylko moja improwizacja na temat pojagów koreańskich:



Tu w formie zazdrostek:





***

Czy tęsknicie już za uciekającym latem? Ja bardzo...


ściskam


Marta

wtorek, 2 sierpnia 2016

Latem lubię chłodne popołudnia, tak jak ostatnio, w ciągu dnia pogodnie a później można cieszyć się lekkim powiewem wiatru, spokojnie usiąść do maszyny i coś podziałać. Noce ochładzane deszczykiem, rześkie poranki, sierpniowe mgły (tu obiecuję sobie wstać którejś soboty przed wschodem słońca i udać się na łąki, może nadwiślańskie...), a jesienią zapachy dymów...grzybów i bardzo dojrzałych śliwek... Lubię jak pory roku rządzą się swoimi prawami... jak dawniej...
Teraz wszystko staje na głowie, nawet aura.
A Wy jaką pogodę wolicie latem?


***

Na letnie upały uszyłam lnianą sukienkę w stylu empirowym, odcinana pod biustem, stanik przymarszczany gumeczkami (jest dostępna w sklepie). 
Miałam kiedyś podobną i schodziłam ją do zdarcia, była mega wygodna. Ta z naturalnego świetnie komponuje się z naturalną biżuterią od Al z Czarów z drewna










 Latem wcale nie rezygnuję z szycia pikowanych ręcznie lnianych pledów, jesień tuż tuż...


***

Na IG pokazywałam niedawno torbę z serii Rebel Girl Republic - jeśli ktoś miałby na taką ochotę niech pisze na maila










***

Dobrego sierpnia, pełnego zapachów

Marta



środa, 20 lipca 2016

Fotel i poduchy

Wiem, wiem, już dawno miałam pokazać mój nowy, stary fotel. Wreszcie go ukończyliśmy wespół w zespół z Markiem, co ja bym bez niego zrobiła. No ale sam sobie tej roboty napytał, bo z myślą o mnie nabył za całe 50 zł fotel. Fotel jest niewielki tak jak i ja. Na wszystkich normalnych rozmiarów krzesłach i fotelach stopami ledwie dotykam podłogi, a ten jest taki w sam raz dla mnie :)
Niestety nie mam zdjęć jak wyglądał przed zrobieniem, ale możecie sobie wyobrazić, tapicerka w kwiatki kolory brudne beże z brązem i bordo, masakra. Dodatkowo pod podłokietnikami był rattan, którego nie uzupełnialiśmy celowo, pozostały po nim urocze otworki do mocowania. Nie chciałam by wyglądał na taki prosto od tapicera, dlatego tkanina jest mocowana do konstrukcji za pomocą zwykłych czarnych gwoździków a nie taśm. W początkowych zamierzeniach oparcie miało być zrobione z patchworku, ale po przymiarkach stwierdziliśmy, że plecy lepiej z nim wyglądają. Przypomina mi to plecy dobrze skrojonej sukienki. Mam nadzieję, że z czasem całość nabierze większej patyny, a len się ładnie zestarzeje.






 tu chyba nie ma wątpliwości kto sobie rości prawa do mojego fotela.

***
Będąc już przy kolorach naturalnego i czarnego lnu, poniosło mnie w stronę etno i machnęłam kilka poduch z ręcznie naszywanymi aplikacjami. Dostępne są w moim sklepie  TUTAJ








***

Poniżej kilka zdjęć spotkanej przy drodze urokliwej chatki, detale zwróciły moją szczególną uwagę:








  

***


Mam nadzieję, że dobrnęliście do końca:)

ściskam cieplutko

Marta



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...